Blogerka na wsi. Po co to robię?

 

Podobno każdy z nas ma w sobie materiał na jedną książkę. Ja książki jeszcze nie napisałam. Jednak rozdziałów odnoście mojego wiejskiego życia jest już ponad 100. Ponad 100 nieprzespanych nocy. Ponad 100 opowiedzianych tematów i rozbudowanych tekstów. To ogrom pracy. Tak, pracy. I mimo, że pisanie uwielbiam to zniknęłam na jakiś czas, by nabrać głęboki wdech i wydech. Myślę, że się udało.

Otrzymałam niedawno wiadomość, która brzmiała następująco: „A ja mam inne pytanie, jak ci się prowadzi bloga? Czy czujesz kontakt ze społecznością? Jak to jest? I ogólnie co Ci to daje?” Pomijając fakt, że pytania są świetne, napiszę coś co po mojej głowie się kłębi już od dawna.

Wyobraź sobie, że coś złego dzieje się w Twoim życiu. Natłok myśli nie pozwala Ci spokojnie oddychać. Stres sięga zenitu. W jakiś sposób z tym walczysz? Co robisz, by o tym nie myśleć? Dziergasz na drutach? Rozwiązujesz krzyżówki? Malujesz paznokcie? Cokolwiek robisz, super, że to czynisz.

Ja siadam i pisze. Szukam tematu do pracy i odwracam uwagę od złych myśli. Podobnie jest w chwilach tych dobrych. Stan euforii i zadowolenia też musi mieć swoje ujście. Z pomocą idą moje wiejskie pisadła. Zatem mamy pierwszy powód dla którego tutaj jestem. Taka blogowa funkcja terapeutyczna. Nieźle co?

Misja.

A no tak jakoś… W pewnym momencie czułam mocną potrzebę niesienia przesłania, że jestem żoną rolnika i mam się dobrze, pozdrawiam. W końcu zdarza mi się uśmiechać. Zdarza mi się cieszyć z tego, że jestem tu gdzie jestem. Dlaczego ktoś ma mnie widzieć inaczej? Chęć obalenia stereotypów wdarła się na blog i została. Jednak teraz wrzuciłam bardziej na pisarski luz. Nadal mam nadzieję, że moja postawa to przykład, że jak każdy mam problemy i troski dnia codziennego. Pomimo wszystko się uśmiecham. Smutek zaś nie graniczy wraz z wioską, w której się znajduję. Wieś nie jest winna, że mam gorsze dni.

Nie ma się jednak co czarować, prowadzenie bloga nie ma większego sensu bez prowadzenia profili na Instagramie, Facebooku czy TikToku nawet. Bo teraz im więcej tego tym lepiej. Blog ma sens jak są wyświetlania. Muszę zatem pozyskiwać czytelników/obserwatorów.

Bzury? Głupota? Fanaberia? A może po prostu takie czasy… Może po prostu zostały otwarte nowe możliwości, z których ja korzystam. To jest na wyciągnięcie ręki. To nic nie kosztuje. Wymaga to czasu, pomysłów, chęci… Ale i odwagi i determinacji. Aha…  jeszcze trochę talentu pisarskiego i retoryki. Najważniejszy jest jednak fakt, że to wszystko dzieje się na wsi. Mieszkając w niewielkiej mieścinie spełniam się pisarsko. Ktoś by powiedział „zadupie”, ktoś inny malownicza wioska na pograniczu Mazowszu. Niezależnie od tego, kto jak do tego podchodzi, trzeba powiedzieć to na głos… Granice się zatarły. Bariery runęły. Internet jest wśród nas. Jest to miejsce niebezpieczne, tak. Jednak jest to również miejsce spełniania swych ambicji. Realizacji marzeń. I ja te marzenia realizuje. Zabrakło w mojej bajce konkretnego planu, tego jak chcę blog prowadzić i jak go promować. To przyszło z czasem. Czas jest potrzebny, głównie jednak po to, by móc uwierzyć w siebie.

Jak mi się prowadzi bloga? Świetnie! Bardzo to czuję! Uwielbiam tworzyć swoją przestrzeń. Uwielbiam móc tu oddychać własnym powietrzem. Ustalać zasady, odkrywać nowe tematy i… uczyć się. Ileż razy miałam swoje mocne zdanie, by rzeczywistość w postaci rozmów z ludźmi, przeprowadzaniu ankiet, pokazała mi, że moja pewność siebie w danym temacie jakby zbladła. Ktoś mógłby rzecz „pfff, a ile Ty masz tej społeczności? Tysiąca nawet nie ma”. Śpieszę z wyjaśnieniem, że te liczby to ludzie. Społeczność mam może małą, ale zaangażowaną. Te zaangażowanie to jest siła, a stories oparte na odpowiedziach tej społeczności to jest wiejska prawda życiowa, taka najprawdziwsza i bez ściemy. Realia życia na wsi bez wizji redaktora z góry. Choć tym redaktorem jestem tutaj pewnie ja. Nie ma tu lukrowania o sielskim życiu, nie ma też drugiej skrajności w postaci biedy, braku dostępu do cywilizacji. Jest coś z czym ludzie się utożsamiają. To jak oglądanie „Kogla Mogla” i refleksja w postaci „kurde, no tak to kiedyś na wsi było”. Zatem króluje prawda.

Co mi daje prowadzenie bloga? Dla mnie w tym momencie to dodatkowy punkt do potencjalnego CV. Czasami trafi się coś ekstra np. felieton na głównej stronie Wirtualnej Polski (Powiem Wam jaka jest wieś 2020r…) czy reportaż w gazecie Olivia. Dla mnie to niesamowite emocje, z deka niedowierzanie, ukazujące to, że nadal mało wierzę w siebie. Jednak jest to nagroda i dowód, że to co robię jest zauważone.

Na co dzień pracuję fizycznie. Zajmuje się dziećmi i dbam o ich rozwój. I jak widać dbam również o siebie! Powiedzmy sobie szczerze – samo nic nie przychodzi, a przyszło… i to na wieś!

Jaki jest odbiór? Przeważnie pozytywny! Opiniotwórczy! Wiadomości to historie ludzkie, myśli na dany temat. Wszystko kręci się wokół wsi, czyli wokół tego czym rządzi się mój blog. Kontakt ze społecznością jest dla mnie odczuwalny. Natomiast czuję przede wszystkim, że są to rozmowy bogate w przemyślenia i wspólne „wiejskie” wnioski. Poznaję nowych ludzi z różnych terenów Polski. Dostaję rady co warto zwiedzić w różnych rejonach naszego kraju, na co warto zwrócić uwagę będąc gdzieś. Jest kontakt zwrotny. To jest duży plus tej pracy.

Coraz pewniej chwytam za telefon, by coś powiedzieć. Coraz śmielej traktuje to tak jak powinnam była traktować to dawno – jako dodatkowe zajęcie, pracę, niesamowitą przygodę. Przecież nie każdy by tak potrafił. Jednak chyba na tym to właśnie polega… Że nie każdy tak potrafi. Bo jesteśmy różni. I już mi nie jest głupio chwycić za telefon. Już nie umniejszam temu co sprawia mi radość.

Tej radości również Wam życzę.

4 thoughts on “Blogerka na wsi. Po co to robię?

  1. Kamila napisał(a):

    Świetny wpis. Sama myśle o blogu, moze wkoncu się zdecyduje.

  2. Agnieszka napisał(a):

    Dobrze jest mieć coś swojego gdzie możesz odpocząć psychicznie od natłoku dnia codziennego. Piszesz bo kochasz to robić 🙂 czyż nie? 😉 ja uwielbiam pisać wiersze ale do publikacji mi daleko więc szczerze podziwiam i życzę weny codziennie 😉

  3. Agata napisał(a):

    super! najważniejsze mieć jakiś plan na siebie

  4. Daria napisał(a):

    myślę że oto chodzi, o rozwój, o robienie po swojemu, czegoś nie tylko dla innych ale i dla siebie. Powodzenia! wybrałaś nie łatwa drogę ale tak jak napisałaś, to nie jest dla wszystkich, także jak nie Ty to kto opowie te historie, które czekają na opowiedzenie? 💚

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *